Kim jest wedding planner tego najważniejszego dnia?

Są takie zawody, o których wszyscy myślą zupełnie co innego, niż jest w rzeczywistości. Czujemy, że czasem tak właśnie jest w naszym przypadku. 

Po odbyciu setek rozmów z klientami, wysyłaniu ofert i odpowiadaniu na Wasze pytania, chcemy dzisiaj opowiedzieć o tym, czym tak naprawdę się zajmujemy. Wyjątkowo, nie będzie to wpis o przygotowaniach do ślubu. Powiemy Wam, kim staje się wedding planner w dniu uroczystości. Nawet się nie spodziewacie, co dla Was przygotowałyśmy!  

Fot. Wawrzykowski Team

Wedding planner – multitasking to nasze drugie imię! 

Multitasking, czyli wielozadaniowość, to w naszej pracy codzienność. Najważniejszy jest dla nas efekt końcowy i szczęście naszych klientów. To jeden z najpiękniejszych dni w ich życiu! Nie możemy ich zawieść w tak ważnej chwili tylko dlatego, że np. nie jesteśmy złotą rączką i nie potrafimy wbijać gwoździ, kiedy balony mają zamiar spaść gościom na głowę.

Ok, może i nie jesteśmy fachowcami od takiej roboty, ale jesteśmy fachowcami od zadowolenia par młodych.  Dlatego, kiedy widzimy, że dekoracja trzyma się na słowo honoru, nie stanowi to dla nas wielkiego problemu. Potrafimy posługiwać się młotkiem i wiertarką i nie zawahamy się ich użyć!

Ślub to wielkie logistyczne przedsięwzięcie – dobry kierowca jest na wagę złota!

Czasem okazuje się, że suknie mamy, teściowej i siostry panny młodej nie mieszczą się do zaplanowanego wcześniej samochodu. W salonie sukien wyglądały oszałamiająco, ale w ciasnym samochodzie nie jest już tak kolorowo! To znaczy… kolorowo jest i owszem, nawet za bardzo 😉

Jak myślisz, kto w tak kryzysowej sytuacji wiezie zatroskane damy na miejsce ślubu? Na zamawianie taksówek nie ma czasu – wsiadamy za kierownicę i wieziemy kogo trzeba na miejsce. Staramy się, aby taka sytuacja się nie zdarzyła, ale nawet my, wedding plannerki, nie przewidzimy wszystkiego. 

Fot. Wawrzykowski Team

Perfekcyjna pani domu… weselnego

Na miejscu uroczystości jesteśmy od rana – taką mamy zasadę i często po ślubie dziękujemy sobie za jej przestrzeganie. Zastanawiacie się dlaczego, skoro jesteśmy takie świetne w planowaniu, nie mamy wszystkiego dopiętego na ostatni guzik? No właśnie ten guzik… zawsze odpruje się w najmniej oczekiwanym momencie!

Poranny czas daje nam dwie, ogromne korzyści: pierwsza to spokój i rozsądne tempo pracy, a druga to możliwość reakcji na nieplanowane wpadki. Za Panem Młodym ciągnie się nitka od nogawki garnituru, a balustrada nie przeszła testu białej rękawiczki? Zagubioną nitkę ogarniemy same, a i rola brygadzisty w firmie sprzątającej nam nie straszna! 

W dniu ślubu, czujemy się również gospodarzami domu weselnego. Dzieje się tak dlatego, że często jesteśmy pierwszymi osobami, które zobaczą przybyli na miejsce goście. Witamy ich uśmiechem, wskazujemy miejsce przy stole, czasem pomagamy w znalezieniu wazonu na kwiaty, lub prosimy o przeparkowanie samochodu, który blokuje wjazd. 

Fot. Wawrzykowski Team

Mistrzynie ceremoni – to my! 

Czy wiecie, że poza ślubami tradycyjnymi organizujemy również śluby symboliczne? To bardzo ciekawy i mało w polsce znany pomysł na ślub. Z przyjemnością wcielamy się w rolę mistrza ceremonii – witamy gości, zapraszamy do pierwszego tańca, dbamy o to, aby goście dobrze się bawili.

Śluby symboliczne są bardzo wzruszające, ponieważ mają osobisty charakter – wszystko od początku do końca jest według pomysłu pary młodej (z naszą pomocą 😉 ). Prowadząc taką ceremonię czujemy, że jesteśmy częścią czegoś naprawdę wyjątkowego. 

A Wam, jakiego fachowca najbardziej brakowało na ślubie? A może sami wcieliliście się w jakąś rolę na ślubie Waszych znajomych?

Koniecznie napiszcie o tym w komentarzu!

Napisz komentarz

6 + 17 =